Autostop do Wiednia – relacja z podróży

Autostop do Wiednia był nietypowy, bo w podróż udałem się z zupełnie mi obcym człowiekiem poznanym na jednej z podróżniczych grup na Facebooku. Podróż była pełna absurdalnych sytuacji. Z Mateuszem, moim kompanem, spotkaliśmy się w Gliwicach. Była to dla mnie pewna nowość, gdyż nigdy wcześniej nie wybrałem się w podróż z osobą, której nie znałem.

Pierwsze koty za płoty

Poszliśmy na wylotówkę w Gliwicach, którą była stacja benzynowa na końcu miasta. Zrobiliśmy szybko tabliczkę i zaczęliśmy łapać stopa.

Bardzo szybko zatrzymało się auto, jednak kierowca wydawał nam się podejrzliwy, a po drugie to chciał za przejazd dużą kwotę. Grzecznie odmówiliśmy.

Kontynuowaliśmy naszą powinność i niebawem zatrzymał się Jaguar X-Type. Kierowca jechał do Rybnika, więc chętnie skorzystaliśmy z propozycji podwózki. Naszym kierowcą był emerytowany górnik, który mówił tak silnym śląskim akcentem, że miałem sporą trudność w rozumieniu co do mnie mówi, jednakże był naprawdę miłym człowiekiem.

Zostaliśmy wysadzeni na początku miasta i to był początek problemów.

do Wiednia

Z emerytowanym górnikiem w Jaguarze

Nieszablonowo

Próbowaliśmy łapać stopa w bardzo przedziwnej pozycji, tj. na barana – ja na ramionach Mateusza 🙂

do Wiednia

Najdziwniejsza pozycja łapania stopa

Łapanie stopa w tej pozycji wywoływało dużo uśmiechu u przejeżdżających kierowców, ale sukcesu nie było, zwyczajnie miejsce było złe i tyle. Byliśmy zatem zmuszeni do zmiany miejsca i tym samym przejścia ładnych paru kilometrów przez rozległe miasto. Wysadzenie się w złym miejscu spowodowało niestety sporą utratę czasu.

Będąc już blisko wjazdu na autostradę A1, postanowiliśmy, że jednak będziemy łapać stopa na przystanku autobusowym, gdyż przejście dodatkowych 5 km w upale byłoby zbyt męczące. Po pewnym czasie zatrzymaliśmy vana, jednak wolnych miejsc siedzących było zaledwie jedno, a nas było dwóch, więc jedna osoba musiała jechać na pace. Po kilku minutach dojechaliśmy do wjazdu na autostradę i zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie 🙂

do Wiednia

Prowizoryczny namiot

Powoli zbliżał się wieczór, próbowaliśmy jeszcze trochę łapać stopa, jednak bezskutecznie. Wyruszyliśmy razem w poszukiwaniu miejsca do rozbicia namiotu, nie trwało to długo, gdyż po przejściu pół kilometra znaleźliśmy mały las oddalony od drogi. Namiot rozbiliśmy bardzo leniwie, bez założenia tropiku 🙂 Mimo wszystko spało się całkiem wygodnie.

do Wiednia

Mateusz rozbijający namiot

Z polską obsługą autostrady

Nazajutrz wróciliśmy do wjazdu na autostradę by łapać stopa i tym razem mieliśmy nieco więcej szczęścia. Złapaliśmy na stopa robotników, zajmujących się obsługą autostrady, którzy podwieźli nas kilkanaście kilometrów wzdłuż A1. Niestety ponownie popełniliśmy błąd i daliśmy się wysadzić w złym miejscu. Ponownie zmuszeni byliśmy przejść kilka kilometrów w upale…

do Wiednia

Z polską obsługą autostrady

Z czeską obsługą autostrady

Po przekroczeniu granicy polsko-czeskiej rzuciło nam się auto czeskiej obsługi autostrady. Wyciągnęliśmy kciuka i Czesi zabrali nas co prawda tylko 2 km, ale byliśmy już na stacji benzynowej gdzie było mnóstwo aut. Bez problemu dogadaliśmy się z nimi po polsku 🙂

do Wiednia

Z czeską obsługą autostrady

do Wiednia

“Dzieci, przesiądźcie się proszę, musimy zabrać autostopowiczów!”

Zrobiliśmy kolejną tabliczkę i po kilkunastu minutach zatrzymały się 2 auta. Z jednego z nich wysiadła matka i powiedziała, że bardzo chce nas zabrać. Poszła do drugiego auta i poprosiła dzieci by przeszły do drugiego auta by zrobić miejsce dla autostopowiczów! Było to bardzo miłe z jej strony! Byliśmy zdumieni jej postawą 🙂

W aucie było trochę ciasno, gdyż rodzinka jechała na 2 auta na wakacje do Chorwacji załadowana bagażami po sam sufit. Przejechaliśmy ze 100km z nimi i wysadzili nas na stacji benzynowej przed Brnem.

Na stacji zjedliśmy knedliki – typowe danie kuchni czeskiej 🙂 Próbowaliśmy jeszcze coś złapać przed zmrokiem, jednak nie udało się. Jak się okazało w dwóch facetów nie jest wcale tak łatwo…

do Wiednia

Z rodzinką jadącą na wakacje

Przeszliśmy polem kilkaset metrów w stronę lasu by rozbić tam namiot. Miejsce było odpowiednie, nikogo dookoła, jedynie wystraszyła nas przebiegająca sarna 🙂

do Wiednia

Gdzie jest Wally?

Następnego dnia rano na stacji benzynowej spotkaliśmy 3 Polki, które też jechały na stopa w naszym kierunku.

do Wiednia

Autostopowy seksizm

Po jakimś czasie obok nas zatrzymał się radiowóz policyjny. Spytaliśmy dokąd jadą i tak się złożyło, że jadą dokładnie tam gdzie my! Zapytaliśmy zatem grzecznie czy nas nie podwiozą do następnej stacji benzynowej, bo ta była fatalna, mały ruch i trzeba było zjechać kawałek z autostrady do niej. Panowanie odparli, że policja to nie taksówka, więc nas nie zabiorą. Okej, żaden problem, zrozumieliśmy, ale zapytać się zawsze można 🙂 Czasami policja potrafi być pomocna 🙂 Jednak po przejechaniu 100m panowanie zatrzymali auto i zabrali 3 autostopowiczki z Polski. Autostopowy seksizm – powiedz 2 facetom, że policja to nie taxi, po czym weź 3 dziewczyny z 3 wielkimi plecakami. Gdyby ktoś pytał czy dziewczynom łatwiej łapie się stopa, to tak to wygląda w praktyce 🙂

do Wiednia

3 Polki na stopa? Czeska policja chętnie podwiezie!

Po około 5 zmarnowanych godzinach byliśmy już naprawdę zrezygnowani, jednak udało nam się coś złapać na kilkadziesiąt kilometrów w stronę Wiednia. Zabrała nas polska parka jadąca na wczasy do Włoch.

do Wiednia

Znów z Polakami

Polska za granicą

Po dojechaniu na stację benzynową i szukaniu aut na parkingu, zostaliśmy wezwani z daleka przez polskich kierowców ciężarówek, gdyż mieliśmy wielką polską flagę. Panowanie prawie przywitali nas chlebem i solą na austriackiej ziemi, a dokładniej to kiełbasą z grilla i sałatką warzywną jak na kierowców przystało. Było to miłe spotkanie w polskiej atmosferze. Rozmawialiśmy z nimi godzinami, graliśmy w piłkę i grillowaliśmy.

Późnym wieczorem jeden kierowca dał nam pieniądze i kazał kupić każdemu po jednym winku, ale nie zwykłym, lecz 1,5l 🙂 Jeden z kierowców zaproponował nawet by nas zabrać do Polski jak przeczekalibyśmy weekend, jednak odmówiliśmy, gdyż chcieliśmy coś pozwiedzać. Drugi natomiast zaproponował nocleg w jego naczepie, więc skorzystaliśmy z takiego luksusu i wyspaliśmy się tam 🙂

do Wiednia

Nocleg w naczepie

Po zregenerowaniu sił łapaliśmy stopa do Wiednia, znowu trochę się nastaliśmy zanim zatrzymało się pierwsze auto.  Kolejny raz zatrzymała się polska parka jadąca na wakacje. Mężczyzna, który kierował brał kiedyś udział w wyścigu autostopowym do Barcelony, więc mieliśmy wspólny temat do rozmowy 🙂

Wysadzili nas już kilkanaście kilometrów przed samym Wiedniem i wydawałoby się, że dojechanie do miasta byłoby bajecznie proste, jednakże tak nie było i znowu straciliśmy mnóstwo czasu.

do Wiednia

Ponownie z Polakami

Autostop do Wiednia – ostatnia prosta

Dalej łapaliśmy stopa z tabliczką i dopiero po paru godzinach z jednego auta koło nas wysiedli autostopowicze, po czym kierowca podjechał do nas i zabrał nas już prosto do Wiednia 🙂 Ostatni autostop do Wiednia był zaledwie kilkunastominutowy

do Wiednia

W kolejnym wpisie przeczytasz o zwiedzaniu Wiednia – TUTAJ

Autostop do Wiednia – podsumowanie trasy

Autostop do Wiednia zajął stanowczo za dużo czasu. Na trasie popełniliśmy kilka drobnych błędów, które skutkowało długotrwałym utknięciem. Trzeba jednak przyznać, że w paru miejscach na długi czas oczekiwania na stopa wpłynął okres wakacyjny – dużo aut było pełnych.

A Wam ile czasu zajął autostop do Wiednia?

Piszcie w komentarzach poniżej! 🙂

Chcesz być na bieżąco?

  1. Polub fanpage Anglista w Podróży na Facebooku
  2. Śledź mnie na Instagramie
Facebookinstagram
Facebook

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *