Autostopem do Włoch

Autostopem do Włoch cz. I – Jezioro Garda

Po pierwszych trzech krótkich podróżach przyszła pora na nieco dalszą i dłuższą wyprawę autostopem do Włoch. Odwiedziłem największe jezioro Włoch – Jezioro Garda oraz Mediolan – światową stolicę mody.

Autostopem do Włoch

Dlaczego zdecydowałem wybrać się autostopem do Włoch? Otóż po obronieniu licencjata bardzo pragnąłem sprawdzić swoją znajomość języka włoskiego w praktyce, gdyż uczyłem się go naprawdę intensywnie na studiach przez 2 lata. Wyprawa autostopem do Włoch była wtedy najlepszym zwieńczeniem studiów jaki mogłem tylko sobie wymarzyć 🙂

Jak start, to tylko ze Słubic!

W podróż wybrałem się z moim kolegą Michałem. Spakowaliśmy plecaki, zabraliśmy namiot i w drogę! Kolejny raz miejscem startu były Słubice – jakoś mam wielkie autostopowe szczęście do tego miasta!

Zagadywaliśmy kierowców na stacji benzynowej przez kilkadziesiąt minut no i udało nam się trafić na polskiego kierowcę busa, który jechał ok. 500 km w kierunku Włoch! Było nieco ciasno w trójkę, ale daliśmy radę.

Po niemal 4 godzinach jazdy byliśmy już przed Norymbergą.  Co prawda kierowca jechał nieco dalej, ale postanowiliśmy, że nie ma co być łapczywym na kilometry i czasami lepiej jest wysiąść kilkadziesiąt wcześniej na stacji benzynowej niż utkwić na parkingu.

Autostopem do Włoch

Spotkanie z autostopowiczami

Na olbrzymim parkingu ujrzeliśmy parę autostopowiczów. Była to bułgarsko-niemiecka parka zmierzająca do Pasawy. Spojrzawszy na mapę, chłopaki łatwo na pewno nie mieli. Porozmawialiśmy z nimi chwilę, byli naprawdę spoko. Strasznie spodobał mi się angielski akcent Bułgara, był dla mnie mega łatwy do zrozumienia.

Chłopaki nie mieli nic przeciwko byśmy łapali stopa obok nich, bo w końcu jechaliśmy w innym kierunku niż oni.

Szybko w BMW

Już po około 5 minutach oczekiwania zatrzymało się eleganckie BMW serii 5. Facet szybko jechał do Monachium, więc wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy. Naszym kierowcą był inteligentny doktor farmacji, świetnie mówiący po angielsku.

Przed Monachium powoli zaczął zmieniać się krajobraz, powoli z autostrady było widać wyżyny. Gdy wysiedliśmy poczuliśmy już różnicę temperatur między południem Niemiec, a Słubicami.

Z niemieckim farmaceutą

Z Włoszką

Kilkadziesiąt kilometrów przed Monachium. Zatrzymała nam się młoda, atrakcyjna blondyna z Włoch śpiesząca się na lotnisko. Była to dla mnie pierwsza okazja do spróbowania swoich sił rozmowy po włosku. Niestety stacja benzynowa na której mieliśmy wysiąść okazała się być w remoncie i tym samym zmuszeni byliśmy wysiąść na jakimś parkingu gdzie był mały ruch. Baliśmy się, że możemy tam stracić dużo czasu.

Zacząłem pytać kierowców czy nie jadą do razu Austrii, bo nie chciałem utknąć gdzieś na obwodnicy Monachium. Po paru minutach wypatrzyłem auto na austriackich blachach, co więcej, były to tablice z Innsbrucku, więc szansa że jedzie do tego miasta była dość spora. I tak też było.

Do Austrii

Austriaczka wracająca do domu ze swoim nastoletnim synem zabrała nas dość długi odcinek w kierunku Innsbrucku. Był jeden szkopuł, w aucie było pełno okruszków, gdyż na tylnym siedzeniu trzymała ciasto i jak raz gwałtownie zahamowała to całe te ciasto było dosłownie wszędzie…

Austriaczka była mocno zdziwiona, gdy oznajmiliśmy jej z Michałem, że Polska jest członkiem Unii Europejskiej i wcale nie od niedawna, a już od ponad 10 lat.

Po wjechaniu do Austrii krajobraz zmienił się z wyżynnego na górski, momentami odczuwałem nawet silny ból w uszach, ze względu na znaczną zmianę ciśnienia. Dziwne uczucie.

Austriaczka ułatwiła nam sprawę, gdyż zajechaliśmy nawet jedną stację benzynową dalej niż się umawialiśmy, więc ominęliśmy dość spore miasto i byliśmy już naprawdę na prostej drodze do Włoch.

Autostopem do Włoch

McDonald’s, który był na tym parkingu był najlepiej ulokowaną restauracją tego typu jaką widziałem do tej pory. Miał przeszklony taras z fenomenalnym widokiem na wysokie góry. Jakoś jedzenie bardziej smakowało z takimi widokami 🙂

Autostopem do Włoch
Austrackie góry

Autostopem do Włoch w ciężarówce

Stanęliśmy na końcu parkingu z tabliczką “Bolzano”. Rozmawialiśmy z Michałem na tyle głośno po polsku, że z oddali usłyszał nas kierowca ciężarówki i zaproponował podwiezienie nas spory kawałek. Najpierw myśleliśmy, że to Polak skoro nas rozumiał, jednak kierowcą okazał się być wydziarany Czech jadący do Włoch. Chętnie skorzystaliśmy z propozycji. Autostop tego dnia działał naprawdę sprawnie.

Autostopem do Włoch
Z Czechem

Rozmowy polsko-czeskie

Próbowaliśmy rozmawiać z nim po polsku, a on do nas po czesku. Przy umiejętnym doborze słów jest to dość możliwe, trzeba po prostu unikać słów potocznych, niepopularnych i wyszukanych, a posiłkować się powszechnymi słowami.

Zbliżała się noc, a kierowcy kończył się czas jazdy. Znalazł jakiś parking w okolicach miasta Rovereto i zaproponował nam dalszą jazdę nazajutrz jeśli znajdziemy sobie miejsce do spania. Umówił się z nami, że jeśli nie znajdziemy innego auta to będzie czekał do 8 rano. Jak byśmy znaleźli to i lepiej dla nas.

Dotarcie autostopem do Włoch okazało się stosunkowo proste. Tego dnia pokonaliśmy około 1010 km stopując w dwójkę w czasie około 15 godzin, co uważam jest naprawdę fantastycznym wynikiem. Szczerze powiedziawszy, to dotarcie autostopem do Włoch w szybszym tempie byłoby trudne do pobicia.

Pierwszy nocleg w Italii

Dojechawszy autostopem do Włoch przyszedł czas na szukanie jakiegoś noclegu w środku nocy. Znalezienie fajnej miejscówki trwało dosłownie chwilę, bo już przy parkingu wypatrzyliśmy winnice, więc wpadliśmy na pomysł rozbicia się tam. Miejsce było łatwo dostępne, nie widzieliśmy dookoła ludzi ani samochodów, więc na pierwszy rzut oka wyglądało dobrze.

Długo nie pospaliśmy, gdyż w nocy zerwała się silna ulewa i prawie nas zalało w tym namiocie za kilkadziesiąt złotych. Była przy tym kupa śmiechu i przede wszystkim przygoda. Pomimo silnego deszczu było naprawdę ciepło w środku nocy, mi było nawet aż za ciepło.

O świcie byłem zdumiony widokiem otaczającym naszą winnicę. Z każdej strony były piękne góry, niektóre najwyższe szczyty były odrobinę ośnieżone. Dotarcie autostopem do Włoch było dopiero początkiem wielkiej przygody!

Autostopem do Włoch

Autostopem do Włoch
Okolice Rovereto
Autostopem do Włoch
Okolice Rovereto

Dalej w drogę z Czechem

Zawinęliśmy się z namiotem i plecakami na parking by sprawdzić czy nasz Czech wciąż tam stoi. Stał. Zapukaliśmy w szybę przed 8 tak jak się z nami umawiał i pojechaliśmy dalej. Po szybkim spojrzeniu na mapę, zdecydowaliśmy się wybrać nad Gardę – największe jezioro we Włoszech. Jezioro było bardzo blisko stacji benzynowej przy autostradzie, więc było nam się łatwo tam dostać. W Desenzano del Garda pierwszy raz w życiu zobaczyłem palmy w naturalnym  środowisku.

Autostopem do Włoch
Desenzano del Garda

Czas na relaks

W południe zrobiło się naprawdę gorąco. Był to taki upał, jakiego w Polsce nie ma nawet szans doświadczyć.

Udając się parę kilometrów pieszo w stronę jeziora zdziwiliśmy się, że Włosi dość używają klaksonu gdy ruszają na skrzyżowaniu. Po drodze kupiliśmy włoskie wino by nieco się schłodzić 🙂

Po ujrzeniu koloru niebieskiego na horyzoncie, byłem szczęśliwy, że udało się dotrzeć na miejsce. Woda w jeziorze była jak malowana. Garda jest najczystszym jeziorem we Włoszech. Ponadto dookoła jeziora kilometrami rozciągały się góry. Jezioro Garda jest świetnym miejscem do wypoczynku oraz do uprawiania różnych sportów wodnych, np. kajakarstwa. Woda w jeziorze w lipcu była tak ciepła, że w ogóle nie chciało się z niej wychodzić! Przydatne tam mogą okazać się buty do pływania, gdyż plaża była kamienista.

Autostopem do Włoch
Jezioro Garda
Autostopem do Włoch
Garda

Autostopem do Włoch
Garda

Po kilkugodzinnym plażowaniu i kąpielach w jeziorze chcieliśmy się udać na prawdziwą włoską pizzę. Niestety, pizzeria którą mijaliśmy po drodze była zamknięta, gdyż we Włoszech w wielu knajpach i mniejszych sklepach obowiązuje Sjesta – przerwa w pracy.

Poczekaliśmy z pół godziny i zamówiliśmy przepyszną pizzę, która była warta swojej ceny. Jakby ktoś chciał spróbować – Pizzeria Vesuvio w Desenzano del Garda. Podładowaliśmy telefony i ruszyliśmy w poszukiwaniu noclegu.

Znalezienie noclegu z początku wydawało się dość trudne ze względu na dużą ilość budynków w mieście, więc postanowiliśmy oddalić się od centrum jak tylko się da. Przyznam, że w tym skwarze nie było to łatwe. Znaleźliśmy rozległe pole kukurydzy na uboczu miasta, więc postanowiliśmy tam rozbić namiot.

Autostopem do Włoch
Nocleg w Desenzano del Garda

Nazajutrz wróciliśmy na stację benzynową na której wysadził nas Czech by łapać stopa do Mediolanu.

Po kilkunastu minutach zatrzymała się Włoszka w średnim wieku ze swoją fajną córką 🙂 Pojechaliśmy z nimi przed Bergamo by stale trzymać się głównej autostrady A4. Pomocna okazała się znajomość włoskiego.

Autostopem do Włoch

Chwile grozy…

Złapanie kolejnego stopa było równie szybkie jak poprzedniego. Tutaj podobnie bardzo pomocna okazała się znajomość włoskiego, gdyż starszy mężczyzna w ogóle nie znał angielskiego. Był on handlarzem koni, miał jakiegoś wspólnika w Polsce z którym importował konie do Włoch i sprzedawał drożej, ot taki jego biznes.

W pewnym momencie dziadek wyciągnął nóż i zagroził, że jeśli cokolwiek mu zrobimy, to bez zastanowienia poderżnie nam gardła. Ot taki prosty przekaz. Tylko nie wiem dlaczego musiał nas sterroryzować pokazując ten wielki nóż, bez niego zapewne też byśmy zrozumieli komunikat 🙂 Swoją drogą zastanawiam po co nas zabierał, skoro w obawie o swoje życie jeździ z nożem.

Autostopem do Włoch
Z włoskim nożownikiem

Dziadek jechał aż do Turynu, jednak my bardzo chcieliśmy zobaczyć Mediolan – światową stolicę mody.

Na parkingu spotkaliśmy parę autostopowiczów z Łotwy, którzy stali już tam dobrych parę godzin i nie mogli nic złapać. Spytaliśmy z grzeczności czy nie będzie im przeszkadzało jak też będziemy łapać stopa. Nie byli przeciwni.

Luksusowo

Tak się złożyło, że parę minut później jechaliśmy już nowoczesnym kabrioletem BMW z Włochem, który pracował w branży modowej. Ten kabriolet był jednym z najlepszych aut jakim miałem do tej pory jechać na stopa. Tego dnia nasz kierowca był pierwszym Włochem, który mówił po angielsku.

Autostopem do Włoch
Mediolan

Mediolan

Kierowca wysadził nas może ze 3 kilometry od centrum Mediolanu i udaliśmy się na większe zakupy do hipermarketu. Byliśmy zdumieni jak tanie jest wino we Włoszech. Czasami kosztuje ono mniej niż woda! I nie jest to wcale żaden jabol 🙂 Nakupowaliśmy mnóstwo świeżych owoców, pieczywa i udaliśmy się do hostelu, który był naniesiony na mojej mapie.

Przejście tych 3 kilometrów w upale było nie lada wyzwaniem. Ale jakoś nam się udało. Hostel okazał się być strasznie drogi, bo kosztował 25 euro za noc od osoby. Na studencki budżet nie była to wtedy mała kwota, no ale byliśmy zmuszeni tam przenocować, ze względu na to że w tak dużym mieście jak Mediolan ciężko byłoby gdzieś rozbić się w namiotem w centrum by nikt nas nie wybudził. Po drugie, w takim upale naprawdę z ciężkim plecakiem chodzić się nie chce.Zostawiliśmy nasze plecaki w hostelu, dostaliśmy darmową mapę centrum i poszliśmy pozwiedzać.

O zwiedzaniu Mediolanu przeczytasz tutaj w następnej części artykułu: Zwiedzanie Mediolanu

Chcesz być na bieżąco?

  1. Polub fanpage Anglista w Podróży na Facebooku
  2. Śledź mnie na Instagramie
Facebookinstagram
Facebook

Posted by Anglista w Podróży

Podróżnik, nie turysta
Ekspert autostopowania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *