Pierwszy raz autostopem

Pierwszy raz autostopem – autostopem do Berlina

Pierwszy raz autostopem chciałem dojechać do Pragi. Niestety, nie udało się do niej dojechać i skończyliśmy tylko w Berlinie…ale i tak pierwszy raz autostopem będę pamiętał na zawsze.

Pierwszy raz autostopem

Po zrobieniu małego rozeznania w Internecie gdzie łapać stopa, wraz z moim kolegą Michałem podjęliśmy decyzję, że miejscem startu będą raczej Słubice, tuż przed samą granicą z Niemcami. Wybraliśmy stację benzynową przy autostradzie. Wybrane przez nas miejsce okazało się strzałem w dziesiątkę na pierwszy raz autostopem.

O dobrych miejscach do łapania pierwszego stopa przeczytasz w tym linku.

Przygotowałem na kartonie tabliczkę z napisem “Berlin”. Ustawiliśmy się przy wyjeździe ze stacji benzynowej, postawiliśmy przed nami nasze olbrzymie plecaki i czekaliśmy z uśmiechem aż ktokolwiek się zatrzyma i nas gdzieś zabierze dalej. Miejsce było trafione, dlatego że jest tam dość duży ruch i można złapać coś na naprawdę długi dystans. Po drugie, co jest ważne w łapaniu stopa to fakt, że byliśmy widoczni dla wszystkich kierowców tankujących paliwo, więc mieli oni dużo czasu by podjąć decyzję by się zatrzymać.

Pierwszy raz autostopem
Pierwszy autostop w Słubicach

Pierwszy, nieoczekiwany zatrzymany pojazd

Po zaledwie około 15 minutach stania i cieszenia się do przejeżdżających kierowców zatrzymał się pierwszy pojazd. Nie spodziewaliśmy się, że zatrzyma nam się autokar wycieczkowy. Myśleliśmy, że zatrzyma się jakaś osobówka, ewentualnie jakaś ciężarówka, ale autokar? Był to pierwszy i do tej pory jedyny autokar na kilkaset pojazdów, którymi jechałem na stopa.

– Dzień dobry, jedzie pan do Berlina?

– Tak, wsiadajcie, tylko bądźcie grzeczni. – powiedział kierowca.

Doborowe towarzystwo

Autokar nie był raczej do końca załadowany. Po chwili zaobserwowaliśmy, że towarzystwo z którym jechaliśmy to jedynie osoby niepełnosprawne poza kierowcą i przewodnikiem. Byliśmy z Michałem jeszcze bardziej zdziwieni, bo zwyczajnie takiego obrotu sprawy się nie spodziewaliśmy, ale byliśmy jednocześnie podekscytowani, że już po tak krótkim czasie oczekiwania przecież gdzieś jedziemy, a nie stoimy.

Każdy pasażer miał śpiewnik, na którym były teksty piosenek, które przypadłyby do gustu prędzej mojej babci niż studentom. Na pokładzie autokaru odbywały się tańce, jakby to było jakieś wesele. Nie da się tego opisać!

“Utwór”, który najbardziej utkwił mi w pamięci to “Jarzębina”. Ponadto “repertuar” obejmował również “Hej Sokoły” czy “My Cyganie” i wiele innych.

Pierwszy raz autostopem
W magicznym autokarze z niepełnosprawnymi

Jadąc spoglądaliśmy na mapę i zadawaliśmy sobie pytanie: gdzie by tu dobrze wysiąść?

Wybraliśmy ostatni parking przy obwodnicy Berlina.

Parking i Cyganie

Gdy tylko wysiedliśmy z autokaru podszedł do nas mężczyzna, koło czterdziestki. Był odwalony jak stróż w Boże Ciało – elegancka markowa koszula, lśniące półbuty, wielki łańcuch jak u krowy, wyglądał na złoty, a także porządny zegarek. Chyba też złoty, z wielkim naciskiem na “chyba”.

Mężczyzna usłyszał że rozmawiamy po polsku, więc tez po polsku do nas zagadał, choć na Polaka to on zdecydowanie nie wyglądał. Prosił nas o “drobną” pomoc finansową jak to powiedział – 50 euro na paliwo potrzebuje by dojechać do Holandii do dzieci, bo sytuacja kryzysowa, bo coś tam.

Spojrzeliśmy z Michałem na siebie i początkowo łyknęliśmy jego historię jak pelikan. Powiedzieliśmy mu, że my biedne studenciaki zwyczajnie nie mamy takiej gotówki. Po kilku minutach namolnych próśb o pieniądze, facet zaproponował swój złoty sygnet, jednakże my podziękowaliśmy grzecznie i odeszliśmy.

Szykując kolejną tabliczkę z napisem “Dresden”, dostrzegliśmy tego samego mężczyznę, tym razem w dość nowym Mercedesie, z kobietą i dziećmi w środku. Szybko domyśliliśmy się skąd ów mężczyzna wziął środki na tak drogie auto. Próbował grać na emocjach i wyłudzać kasę obiecując złoty sygnet, który z całą pewnością był jedną wielką podróbką.

Pierwszy raz autostopem
Michał łapiący stopa

Odetchnęliśmy z ulgą, że nie nabraliśmy się na taką żałosną sztuczkę i kontynuowaliśmy łapanie stopa. Czas mijał nieubłaganie. Aut nie było zbyt wiele. Był to parking powszechnie znany wśród kierowców ciężarówek  jako “dzikus”, tj. parking, na którym jest toaleta i nic poza tym, żadnej restauracji, ani stacji benzynowej.

Znów Cyganie

Po jakiejś godzinie zatrzymało się auto na brytyjskich blachach. Facet powiedział nam, że ma dla tylko dla nas ma specjalną ofertę, złoty pierścionek za niebywale niską kwotę. Wiedząc czym to pachnie, od razu kazaliśmy mu jechać, gdyż nie byliśmy zainteresowani. Stwierdziliśmy, że miejsce w którym daliśmy się wysadzić to jakaś farsa. Szybki rzut oka na mapę i natychmiast podjęliśmy decyzję o podejściu do Königs Wusterhausen i tam próbowaniu szczęścia.

Pierwsze spotkanie z niemiecką policją

Przeszliśmy dobrych kilka kilometrów z ciężkim ekwipunkiem. Gdy dotarliśmy do tej miejscowości, usiedliśmy na chwilę na chodniku by odpocząć chwilę, jednak nasz odpoczynek został szybko zakłócony przez policjantów, którym rzuciliśmy się w oczy. Spytali skąd jesteśmy, dokąd chcemy jechać. Chcieli nas nawet podwieźć na dworzec, ale podziękowaliśmy odpowiadając, że jeździmy autostopem.

Spotkanie z autostopowiczami

Szliśmy kolejne kilometry w pełnym słońcu i w mieście ujrzeliśmy parę, która szła również w naszym kierunku. Po chwili zagadali do nas, byli to Amerykanie, którzy także podróżują autostopem. Zmierzali do tego samego wjazdu na autostradę co my. Zjechali wcześniej oni kilkadziesiąt krajów stopem. Najbardziej ciekawiło mnie w którym z nich było najłatwiej na stopa. Oboje stwierdzili, że liderem jest Turcja. Konwersacja trwała w najlepsze, jednak trzeba było się jakoś rozdzielić, by kierowcy nie myśleli że łapiemy stopa w 4 osoby. Stojąc razem po prostu nikt by nam się nie zatrzymał. Amerykanie wpadli na pomysł by stanąć na początku pasa awaryjnego po wjeździe na autostradzie. My z Michałem stanęliśmy tuż przed wjazdem, jednak nie było zbytnio miejsca dla aut by się zatrzymać.

Trochę się nastaliśmy, oni też, po pewnym czasie na miejscu zjawiło się dwóch Portugalczyków z Porto, którzy tak jak my i Amerykanie za cel obrali sobie Pragę. Po dłuższym czasie, wraz z Portugalczykami stwierdziliśmy, że te miejsce jest złe i zwijamy się stamtąd. Poszliśmy z powrotem do centrum miasta i wsiedliśmy w szybką kolej miejską do centrum Berlina.

Nocleg w Berlinie

Do Berlina dotarliśmy jakoś późnym wieczorem, odwiedziliśmy Bramę Brandenburską i zastanawialiśmy się nad jednym: gdzie my spędzimy noc w tym Berlinie? Wybraliśmy nabrzeże z widokiem na dworzec Berlin Hauptbahnhof, rozłożyliśmy karimaty i dobranoc!

Brama Brandenburska
Przed Bramą Brandenburską

W środku nocy jednak od wody strasznie ciągnęło. Poszliśmy więc w stronę Bundestagu szukać jakiejś miejscówki do przekoczowania nocy. Wpadliśmy na fantastyczny pomysł spania tam, gdzie nikt normalny nie śpi – na trawniku pod Bundestagiem – niemieckim parlamentem, który jest jedną z głównych atrakcji stolicy Niemiec. Wyłożyliśmy ponownie karimaty i dobranoc! Było tam znacznie cieplej, w końcu był to lipiec.

Bundestag
Przed Budestagiem

Po jakimś czasie poczułem, że jestem trochę mokry, a deszcz nie padał, więc jak to? Okazało się, że trawnik, na którym się rozłożyliśmy był podlewany w nocy. Obudziłem zmęczonego Michała, który nie był ani trochę przejęty tym, że go zaraz zaleje na dobre.

Wcześnie rano poszliśmy na dworzec i postanowiliśmy wrócić do Frankfurtu nad Odrą pierwszym lepszym pociągiem na krótkie zwiedzanie. Tym samym skończyła się pierwsza podróż.

Pierwszy raz autostopem – podsumowanie

Z uśmiechem na twarzy wracam do tej podróży gdy przypominam sobie tą nietuzinkową atmosferę na pokładzie autokaru śpiewając biesiadne pieśni. To właśnie dzięki niej, a także innym autostopowiczom spotkanym na trasie i noclegowi na pełnym spontanie pod Bundestagiem ten debiutancki wyjazd autostopowy uważam za niezapomnianą przygodę i nowe doświadczenie życiowe, a nie porażkę, mimo iż nie dojechaliśmy tam gdzie zakładaliśmy.

A jak Wy wspominacie pierwszy raz autostopem? 🙂

Chcesz być na bieżąco?

  1. Polub fanpage Anglista w Podróży na Facebooku
  2. Śledź mnie także na Instagramie
Facebookinstagram
Facebook

Posted by Anglista w Podróży

Podróżnik, nie turysta
Ekspert autostopowania

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *